Amorim przed meczem z Lazio: „Pulisic jest wściekły i to mi się podoba. Zwycięstwo da nam czas na budowę projektu”
Kompletny zapis konferencji prasowej Rubena Amorima w Milanello przed meczem z Lazio. Otwarcie o dylemacie pressingu z Modriciem, złości Pulisica, Bondo, Musahu, porównaniach do Como Fabregasa, krytyce po Juventusie i rotacjach.

Przed wyjazdowym hitem 4. kolejki Serie A przeciwko Lazio (sobota, godz. 20:45 na Stadio Olimpico), trener AC Milan Ruben Amorim spotkał się z dziennikarzami w centrum sportowym Milanello. Poniżej prezentujemy kompletny, wierny zapis pytań i odpowiedzi z piątkowej konferencji prasowej portugalskiego szkoleniowca.
W pierwszej kolejce Ignazio Abate, potem Giovanni Stroppa, jutro Gennaro Gattuso. To różne okresy w historii Milanu. Czym na boisku zaskoczy zespół Gattuso?
„Pierwsza kwestia dotycząca jutra jest taka, że Lazio to zespół o dużej szybkości i wyrazistej tożsamości. Davide Frattesi okazał się świetnym transferem, daje im ogromną agresywność z przodu. Mają dwóch skrzydłowych, którzy świetnie radzą sobie z piłką przy nodze. Mają nowego napastnika. To drużyna, która jest w dobrej dyspozycji po trzech zwycięstwach. Przegrali w Pucharze Włoch, a potem w taki sposób wystartowali w Serie A - futbol bywa dziwny, przewrotny. Gattuso to legenda Milanu: sam talent to nie wszystko. Pasja, którą w sobie miał, to coś, co musimy odzyskać w naszym klubie. Brakowało jej w ostatnich latach, trzeba przenieść ją na boisko. Z pasją i zaangażowaniem można przezwyciężyć wiele trudności”.
Czy przeanalizowałeś, co nie zagrało w meczu z Juventusem?
„Rozmawialiśmy o tym i pracowaliśmy nad wieloma rzeczami, które zrobiliśmy źle w ostatnim meczu. Zabrakło nam energii. W pierwszej połowie dobrze kontrolowaliśmy piłkę, ale brakowało nam agresywności w ostatniej tercji boiska, by wprowadzić wystarczającą liczbę zawodników w pole karne. Pokazałem chłopakom, że sytuacje dla Juventusu wzięły się z naszych strat piłki bez presji ze strony rywala, ze złych i leniwych podań. To są sytuacje, które robią różnicę”.
Gonçalo Ramos w meczu z Juventusem dotknął niewielu piłek, choć bardzo dużo się nabiegał...
„Nie można wskazywać na jednego zawodnika: jako drużyna nie zagraliśmy dobrze. Jeśli tracimy piłkę bez presji, pojawia się szereg problemów... Kiedy Ramos dochodził do piłki, zrozumienie z kolegami nie było najlepsze i on sam o tym wie. Musimy poprawić się jako zespół: przeciwko Torino i Venezii spisał się bardzo dobrze. W tamtych spotkaniach pokazaliśmy, że potrafimy go uruchomić, natomiast przeciwko Juventusowi nie był to ten sam występ. Ramos to piłkarz, który potrafi dawać bardzo dużo”.
Pojawiają się głosy, że Luka Modrić w wieku 41 lat ma trudności przy tego typu intensywności w futbolu. Jakie jest Twoje zdanie?
„Taki tok myślenia ma swoje uzasadnienie. Luka nie może pressować przez cały czas, ale z drugiej strony zawsze kontroluje tempo meczu i rozumie je lepiej niż ktokolwiek inny. Jako trener muszę wybierać. Być może tracimy trochę w pressingu, ale z piłką przy nodze mamy z Modriciem na boisku większą kontrolę. Przeciwko Juventusowi być może tego pressingu było mniej i chwilami Douglas Luiz miał więcej czasu na rozegranie, ale spójrzcie na momenty, gdy to my mieliśmy piłkę. Uważam, że jeśli mamy gdzieś coś tracić, to lepiej bez piłki, natomiast mając piłkę, musimy zawsze posiadać tę dodatkową wartość. A Luka nam ją daje. Rozumiem tę krytykę, jest logiczna, ale trzeba mieć pełny obraz sytuacji: Modrić pozwala nam lepiej zarządzać piłką, a ja chcę zespołu dominującego w posiadaniu”.
Wielkie postacie z historii Milanu są zgodne, że trzeba dać Amorimowi czas. Czy to dodaje Ci pewności? Czujesz, że zespół robi postępy?
„Musimy stawać się lepsi z każdym treningiem. Jeśli coś nie funkcjonuje, zbieramy mnóstwo informacji i przekładamy to na pracę podczas zajęć. Po meczu z Juventusem zobaczyliśmy, jak zachowywać się w określonych sytuacjach. Zobaczymy to jutro. Co do pierwszej części pytania: pracowałem już w klubie, który ma wiele legend, a legendy mają bardzo wyraziste opinie. Ja jednak żyję w innych realiach i wiem, przez jaki moment przechodzi klub, ale nie chcę, by moi piłkarze zapominali o wadze gry i wygrywania dla Milanu. To dla mnie najważniejsza rzecz. Potrzebujemy czasu, ale to, ile go dostaniemy, zależy od klubu, nie ode mnie. Musimy zbudować fundament pod regularne wygrywanie, a to wymaga czasu. Spójrzmy na Premier League: ile czasu potrzebował Arsenal, by zacząć wygrywać? Zobaczmy też na Włochy, na Juventus i Inter. Ciągłe wygrywanie wymaga czasu i zbudowania czegoś trwałego. A żeby kupić sobie ten czas, musimy wygrać w sobotę. Zwycięstwo zapewni nam więcej spokoju na budowę projektu”.
Czy jutro zobaczymy nowości w zestawieniu zawodników grających za plecami Gonçalo Ramosa?
„Nie powiem, kto zagra. Pulisic trenuje dobrze, Cissé spisuje się dobrze, podobnie Saelemaekers. Hutchinson poprawia swoją dyspozycję fizyczną, jest też Loftus-Cheek... Jeśli spojrzycie na ostatnie mecze, zawodnicy wchodzący z ławki zmieniali oblicze spotkań - to bardzo istotna kwestia. Nie zdradzę personaliów, ale mam przeczucie, że na boisku zobaczymy silną drużynę”.
Czy Cissé jest już gotowy na reprezentację? I drugie pytanie o tabelę: w przypadku zwycięstwa zostaniecie liderem przynajmniej na jedną noc.
„Tabela w tym momencie zupełnie mnie nie interesuje. Bycie liderem na jedną noc nie jest niczym szczególnym - to cieszy dzieci, mojego syna [śmiech]. Co do Cissé: gdyby zagrał w kadrze narodowej, grałby z czystą głową, jest na to gotowy. Uważam jednak, że potrzeba więcej czasu, by wspierać jego harmonijny rozwój. Sam zauważyłem już różnicę między meczami u siebie a wyjazdami. Gra na San Siro bywa trudna, dajcie mu czas. Ale jeśli powołacie go do reprezentacji, nie będzie spięty, wyjdzie i zagra. Dajcie mu jednak czas, by stał się takim piłkarzem, jakim naprawdę może zostać”.
Jak czuje się Christian Pulisic? Podoba Ci się jego postawa?
„Zobaczycie go jutro - nie wiem jeszcze, czy od początku, czy wejdzie w trakcie meczu. Myślę, że dostanie minuty. Bardzo go cenię jako zawodnika. Jest wściekły, że do tej pory ma na koncie zero minut, i taka postawa u moich piłkarzy mi się podoba. Pamiętajcie jednak, że latem zmagał się z urazem, a na pierwszym treningu po powrocie doznał stłuczenia i musiał się zatrzymać. Nie odstawię kogoś, kto gra dobrze, tylko po to, by wstawić do składu głośne nazwisko. To mój sposób zarządzania grupą i będę wierny tym zasadom do końca. Pulisic jest dla mnie bardzo ważny. Po przerwie na kadry czeka nas osiem tygodni z meczami co trzy dni - wszyscy będą zmęczeni tą intensywnością. Christian jest istotną postacią i rozegra wiele spotkań. Aby zrozumieć moje wybory, trzeba jednak znać kontekst i moją filozofię. Pulisica zobaczycie na boisku już w ten weekend”.
Czy rozważane jest przywrócenie Bondo do kadry pierwszego zespołu?
„Mamy wystarczająco wielu zawodników, posiadamy dodatkowego gracza na każdą pozycję. Wszystko jest na swoim miejscu, mamy kadrę gotową na każdą naszą potrzebę”.
Czy w środku pola jest inny zawodnik o zbliżonej charakterystyce do Yunusa Musaha?
„Na tej pozycji może zagrać Rabiot, może też Jashari. Musah potrafi podłączyć się do ataku z głębi pola, podobnie jak Rabiot. Jashari ma nieco inny profil, ale również może występować jako ósemka. Comotto jest bardzo młody, trenuje na tej pozycji i robi postępy z każdych zajęć na kolejne. Jako ósemki mogą grać Musah, Rabiot, Jashari, Comotto, a także Loftus-Cheek - każdy wnosząc odmienne atuty”.
Czy Amorim może sprawić, by Milan grał jak Como pod wodzą Cesca Fabregasa?
„Uważam, że jesteśmy zupełnie innymi trenerami, z inną przeszłością i pracującymi w innych klubach. Gerry Cardinale nigdy nie sugerował mi, by czerpać z tego inspirację. Mam swój własny, bardzo wyrazisty styl gry, a jego wdrożenie wymaga czasu. Każdy szkoleniowiec potrzebuje czasu. Mogliście to w pewnym stopniu dostrzec przeciwko Torino oraz w sparingu z Manchesterem United. Jeśli ktoś chce grać jak Como, musi zatrudnić trenera Como. Ja jestem inny, moja tożsamość jest inna. Prowadzenie Milanu jest trudnym zadaniem, podobnie jak prowadzenie Como. Nie skupiam się jednak na tym, co robi Fabregas: koncentruję się wyłącznie na tym, jak wygrywać z Milanem i jak grać w zgodzie z moimi ideami. Lubię »podkradać« różne elementy od wielu szkoleniowców, ale od nikogo bezmyślnie nie kopiuję. Najciekawszą częścią bycia trenerem nie jest siedzenie tutaj z wami na konferencji [śmiech], lecz praca nad taktyką. Możecie mi zarzucić wiele, ale nie to, że cokolwiek skopiowałem: mam swój własny sposób patrzenia na piłkę. Rozumiem, że Como bardzo wam imponuje, ale ja mam własną tożsamość”.
O Hutchinsonie i Rabiot: obaj to lewonożni gracze operujący za plecami napastnika, ale o zupełnie różnej charakterystyce.
„Wszystko zależy od tego, czego potrzebujesz w danym meczu. Rabiot to bardziej typowy box-to-box, a nie zawodnik poruszający się wyłącznie między liniami. Jest jednak niezwykle groźny w okolicach pola karnego rywala, potrafi zdobywać bramki. Czasami w meczu szukasz właśnie tego: mniej gry kombinacyjnej między strefami, a więcej agresji i wejść w szesnastkę. Loftus-Cheek, choć jest prawonożny, również może tam występować. Musi być jednak bardziej agresywny pod bramką i znacznie bardziej obecny w grze. Nie może zagrać świetnych pięciu minut, potem zniknąć i znów się pojawiać. Musi utrzymać regularność przez pełne 90 minut. Hutchinson z kolei dysponuje świetnymi parametrami technicznymi i jest naturalnie przyzwyczajony do tej strefy. Bardzo dobrze między liniami potrafi odnaleźć się także Pulisic”.
Jak reagujesz na krytykę, która pojawiła się po remisie z Juventusem?
„Krytyka to normalna rzecz w tym zawodzie. A to, by było jej więcej niż w moim poprzednim klubie, jest po prostu niemożliwe [uśmiech]. Pamiętam, co wam powiedziałem: zadeklarowałem, że stawiam Milan na pierwszym miejscu i to pozostaje moim celem. Oczekiwano ode mnie proaktywnej postawy na boisku i dokładnie do tego dążymy. Musimy jednak pamiętać o klasie rywali: Luciano Spalletti to świetny fachowiec. To jednak nie zmienia naszych założeń, które zawsze będą widoczne: nigdy nie zrobimy na boisku niczego przypadkowego. Możemy wręcz sprawiać wrażenie zbyt usztywnionych w schematach. Rozumiem, że dla was to trudne, gdy przychodzi młody szkoleniowiec z zewnątrz i tłumaczy, jak powinno się grać. Chcemy dominować, ale we Włoszech jest wielu znakomitych trenerów, takich jak Spalletti czy Fabregas, którzy będą wystawiać nas na ciężkie próby. Potrzeba czasu. Wiem doskonale, że niektórzy tylko czekali, aż stracimy punkty, by zadać mi takie pytanie. Gdybyśmy wygrali, wielu schowałoby swoje pretensje i złośliwości do kieszeni na kolejny tydzień. Spalletti w tamtym meczu okazał się lepszy ode mnie, ale determinacji nam nie brakuje. Zdarzą się dni, gdy nie dostarczymy takiego widowiska, jakiego oczekujecie. Po meczu z Juventusem otworzyłem oczy i doskonale wiem, czego się spodziewać. Powiedziałem moim piłkarzom, że musimy dążyć do perfekcji i wygrywać, bo ludzie tylko czekają, aż się potkniemy. Mam nadzieję, że teraz mnie słyszą - właśnie jedzą obiad i pewnie nas oglądają. Powtórzyłem im to już na pierwszym treningu w tym tygodniu: musimy dążyć do perfekcji i cieszę się, jeśli te słowa docierają do nich także teraz”.
Czy ciągłe zmiany pozycji to sposób na stymulowanie piłkarzy?
„Staramy się znaleźć optymalną równowagę między rotacją w składzie a najlepszymi pozycjami dla poszczególnych graczy. Chodzi o wypracowanie właściwych powiązań między zawodnikami. Rozumiem głosy krytyki i wiem, że automatyzmy najłatwiej budować, stawiając stale na tych samych ludzi. Moja odpowiedź brzmi jednak tak: muszę znaleźć najlepsze pozycje i optymalną dynamikę w zespole. Jeśli zawodnicy w pełni zrozumieją naszą koncepcję gry, będziemy mogli z powodzeniem korzystać z różnych wykonawców. Na tym się skupiam, a nadrzędnym celem jest zwycięstwo. Muszę zapewnić drużynie właściwy balans. Wszyscy muszą być w gotowości do gry: rotacje personalne nie mogą zmieniać naszej tożsamości ani sposobu, w jaki chcemy grać”.







