Ibrahimović wrócił do Milanello po pół roku. Wizyta u Amorima i mocny komentarz Passeriniego
Niespodziewana wizyta starszego doradcy RedBird w centrum treningowym Milanu po sześciu miesiącach nieobecności. Zlatan Ibrahimović spotkał się z Rubenem Amorimem i zespołem.

W poniedziałkowe przedpołudnie na alejkach ośrodka w Carnago pojawił się gość, którego kibice Rossonerich nie widzieli w tym miejscu od bardzo dawna. Zlatan Ibrahimović złożył niespodziewaną wizytę w Milanello po raz pierwszy od ponad sześciu miesięcy. Poprzednim razem Szwed odwiedził centrum sportowe jeszcze wczesną wiosną, za kadencji Massimiliano Allegriego, gdy zespół toczył - jak się później okazało, nieudaną - walkę o powrót do europejskiej elity.
Jak poinformowała redakcja MilanNews, były napastnik a obecnie starszy doradca funduszu RedBird Gerry'ego Cardinale, spotkał się osobiście z trenerem Rubenem Amorimem oraz całą drużyną. Szwed pozostał przy bocznej linii przez większą część porannej sesji treningowej, uważnie obserwując przygotowania zespołu do inauguracji Ligi Europy z Benfiką, po czym opuścił ośrodek jeszcze przed wspólnym obiadem. Zlatan zapowiedział również swoją obecność na trybunach San Siro podczas środowego meczu.
Pojawienie się Ibrahimovicia wywołało natychmiastową reakcję we włoskich mediach. Głos w sprawie zabrał ceniony dziennikarz Corriere della Sera, Carlos Passerini, który w bezkompromisowych słowach odniósł się do specyfiki funkcjonowania Szweda w klubowych strukturach:
Uważam, że błędem popełnionym w ocenie Ibrahimovicia było oczekiwanie od niego czegoś zupełnie innego, niż kim w rzeczywistości jest: to przedsiębiorca, faktyczny udziałowiec Milanu i partner biznesowy Cardinale, ale ktoś, kto nie zamierza funkcjonować wewnątrz klubu na co dzień z całym nakładem pracy, jakiego wymaga ta funkcja. Powtarzałem wielokrotnie, że Milanowi brakuje prawdziwego człowieka boiska. Nie ma sensu oczekiwać od Ibrahimovicia, że stanie się kimś, kim być nie chce i nie zamierza. On nie chce pełnić tej roli: nie chce uczyć się fachu dyrektora sportowego, woli być wspólnikiem, który zjawia się wtedy, kiedy sam uzna to za stosowne. Cardinale powtarzał to wielokrotnie: »Zlatan jest moim partnerem, nie jest dyrektorem Milanu«.










