Amorim po Lazio: „Straciliśmy dwa punkty, nie można grać tylko przez jedną połowę”
Kompletny zapis wypowiedzi Rubena Amorima po remisie 2:2 na Stadio Olimpico. Portugalczyk o postawie w pierwszej połowie, roli Modricia, dublecie Moreiry i przyczynach potrójnej zmiany w przerwie.

Po dramatycznym meczu 4. kolejki Serie A, w którym AC Milan po fatalnej pierwszej połowie i kapitalnym zrywie w drugiej zremisował na Stadio Olimpico z Lazio 2:2, trener Rossonerich Ruben Amorim spotkał się z mediami. Poniżej prezentujemy kompletny, autentyczny zapis wypowiedzi portugalskiego szkoleniowca - zarówno z wywiadu flash dla stacji DAZN, jak i z oficjalnej pomeczowej konferencji prasowej w Rzymie.
Wywiad flash dla stacji DAZN
Co powiedział pan drużynie w szatni po tak skrajnych dwóch połowach meczu?
„Słyszałem wypowiedź Mario Gili po meczu i jestem naprawdę zadowolony ze zrozumienia gry, jakie pokazał. W pierwszej połowie w ogóle nas nie było. Nie było właściwej energii. Straciliśmy tak wiele piłek bez żadnej presji ze strony rywali, przy najprostszych podaniach. A potem oni wbiegali za plecy naszych obrońców - z Lazzarim było to dla nich wyjątkowo łatwe. Ale w drugiej połowie było dokładnie odwrotnie. Włożyliśmy energię, byliśmy naprawdę dobrzy przy piłce, kontrolowaliśmy mecz. Byliśmy szybcy, kiedy musieliśmy być szybcy, kontrolowaliśmy tempo i uspokajaliśmy grę, kiedy tego potrzebowaliśmy. To była zupełnie inna drużyna, zupełnie inny mecz. Udało nam się wywieźć jeden punkt, ale patrząc na całe spotkanie musimy grać lepiej, ponieważ nie można grać dobrze tylko przez jedną połowę”.
Czy przy tak intensywnej grze Milan jest w stanie utrzymać na boisku 41-letniego Lukę Modricia?
„Musimy być naprawdę precyzyjni przy piłce, aby Luka czuł się swobodnie w meczu. Jeśli zmienimy spotkanie w nieustanne wymiany ciosów i szalony bieg od bramki do bramki, to nie jest to typ meczu dla Luki. Właśnie dlatego zmieniliśmy strukturę w drugiej połowie, wprowadzając Musaha: zrozumieliśmy, że potrzebujemy większej dynamiki kroku w środku pola. Ponadto uważam, że Luka cofał się zbyt głęboko, blisko środkowych obrońców, przez co mieliśmy czterech zawodników tylko do rozpoczęcia akcji i mniej ludzi między liniami. Możemy grać z Luką i udowodniliśmy to w poprzednich meczach, ale aby tak było, musimy przekształcić mecz w dominację opartą na posiadaniu i kontroli. Jeśli zamienimy to w wyścig biegowy, dla niego staje się to niemożliwe”.
Czy Diego Moreira daje z siebie to, co najlepsze, grając na lewej stronie boiska?
„To zależy. Dziś wolna przestrzeń była na zewnątrz, a ponieważ jest lewonożny, naturalnie rozszerza pole gry. Jest szybki i potrafi zrobić różnicę dośrodkowaniem. Na prawym skrzydle Moreira ma tendencję do schodzenia do środka przed dośrodkowaniem. To inny rodzaj centry i czasami jest lepszy, zwłaszcza we Włoszech, gdzie spotyka się znakomicie zorganizowane linie obrony. Dlatego czasami, z lewą nogą, lepiej mieć tam Moreirę. Ale mówiąc szczerze, nie myślałem o nodze do dośrodkowań: myślałem o szybkości kroku i pomyśle wystawienia kolejnego skrzydłowego w strefach, w których rywale mieli trzech obrońców. To była główna idea”.
Czego brakuje Gonçalo Ramosowi i zespołowi, by wejść z nim w pełne porozumienie?
„Uważam, że musimy spędzać więcej czasu w pobliżu pola karnego rywala. Mamy dużo piłki, ale daleko od szesnastki. Musimy pchnąć zespół wyżej i stworzyć jeszcze więcej powiązań wewnątrz pola karnego. Tymczasem w pierwszej połowie dochodziliśmy tam niemal wyłącznie dośrodkowaniami. A opierając się tylko na dośrodkowaniach, możesz wrzucać ile chcesz, ale dla napastnika robi się to bardzo trudne. Musimy mieć warianty wejścia w pole karne: czasem ze ścięciami Pulisica w narożnik, czy wbiegającym Cissé - wtedy Ramos może mieć więcej okazji do kontaktu z piłką. Sam Ramos również będzie wyglądał coraz lepiej w trakcie sezonu”.
Konferencja prasowa na Stadio Olimpico
Punkt zyskany czy dwa punkty stracone na Stadio Olimpico?
„Wszyscy na stadionie zauważyli, że to były dwa mecze, dwa zupełnie różne mecze. Nie wiem, czy zasługujemy na więcej punktów za drugą połowę, czy na mniej punktów za pierwszą. Uważam, że ostatecznie straciliśmy dwa punkty, ponieważ graliśmy tylko przez jedną połowę, i to jest naprawdę frustrujące. Ważne jest to, że słyszałem Mario Gilę rozmawiającego z prasą i powiedział dokładnie to samo. Możemy więc nad tym pracować. Jeśli zawodnicy czują to samo co ja, to uważam to za istotne. Powtórzę: wiem, że to trudny stadion do grania. Wiem, że także Turyn to trudny stadion, ale w tym momencie powinniśmy mieć więcej punktów na koncie. Musimy odczuwać z tego powodu frustrację”.
Jest pan bardziej wściekły za pierwszą połowę, czy bardziej zadowolony z reakcji zespołu w drugiej?
„To nie są dwie drużyny, to nie są dwa mecze, to jest ten sam mecz, więc jestem naprawdę sfrustrowany. Oczywiście bardzo podobał mi się sposób, w jaki graliśmy w drugiej połowie - duch walki był zupełnie inny, energia była zupełnie inna. Wyglądało to jak inny zespół, ale ostatecznie jesteśmy tą samą drużyną, bo wielu zawodników, którzy grali w pierwszej połowie, grało także w drugiej i wyglądali zupełnie inaczej. Więc nie wiem, jak na to odpowiedzieć”.
Czy z perspektywy czasu podjąłby pan te same decyzje personalne w wyjściowym składzie?
„Łatwo oceniać po fakcie. Nie jestem szalony, nie podejmuję decyzji po to, żeby grać źle. Duch walki w drugiej połowie był zupełnie inny, to jak podeszliśmy do meczu. Nie możemy przestawać grać takiego futbolu, jaki musimy prezentować. Musimy zaczynać mecz ze świadomością, które spotkanie będzie najważniejsze w sezonie, i nie możemy grać w ten sposób. W drugiej połowie zagraliśmy tak, bo przegrywaliśmy 0:2, ale nie chcę mówić, że zmienię ustawienie. Zmienię... może zrobię coś więcej, by wyzwolić tę energię do rozegrania innego meczu”.
Moreira z lewej strony i Chukwueze z prawej - czy to wariant na stałe w pańskiej koncepcji?
„Chcę grać trzema obrońcami i dwoma szeroko ustawionymi wahadłowymi. Czasami więc zagra ta dwójka, a Moreira zagrał naprawdę dobrze na lewej stronie. Ma doświadczenie w grze na lewej flance ze Strasbourga. Znamy piłkarzy bardzo dobrze, więc w przyszłości zobaczycie go tam znów”.
Kiedy dokładnie zorientował się pan, kogo i w którym momencie trzeba zmienić?
„Trudno wskazać dokładny moment. Czułem, i myślę, że wszyscy na stadionie to czuli w pierwszych pięciu minutach, że oni grają z zupełnie inną prędkością. Zrozumiałem, że albo coś zmienimy w zespole, albo dzisiaj będziemy cierpieć. Mogę powiedzieć, że prawdę mówiąc zaczęliśmy mecz całkiem dobrze od stworzonej okazji, ale po pięciu minutach już wiedziałem, że rywale mają w sobie więcej głodu niż my. Nie znam więc dokładnego momentu, w którym poczułem, że muszę dokonać zmian, ale dość szybko - w ciągu 10 minut - zrozumiałem, że w porównaniu z zeszłym tygodniem nie ma nas w meczu”.








