Eksplozja Diego Moreiry: Od transferowego znaku zapytania do bohatera Rzymu. Włoska prasa zachwycona „wejściem szatana”
Diego Moreira w 120 sekund odmienił losy meczu na Stadio Olimpico. Włoska prasa zachwyca się dubletem młodego Belga i jego wejściem z ławki.

Jeszcze w piątek wielu kibiców i publicystów zastanawiało się, jaką rolę w projekcie Rubena Amorima ma właściwie odgrywać Diego Moreira. Kupiony latem ze Strasbourga za kwotę sięgającą z bonusami 50 milionów euro skrzydłowy zanotował dość dyskretny debiut z Juventusem, w którym operował na prawej flance. Sobotni wieczór na Stadio Olimpico zmienił jednak wszystko w zaledwie 120 sekund.
Wejście 22-letniego Belga w przerwie meczu z Lazio na naturalną dla niego lewą stronę boiska odmieniło losy rzymskiego spotkania. W 65. minucie po genialnym podaniu Christiana Pulisicia Moreira popisał się bajecznym wolejem z ostrego kąta, który komentator Sky Maurizio Compagnoni natychmiast porównał do popisów Federico Dimarco. Dwie minuty później skrzydłowy dołożył potężne uderzenie po ziemi z linii pola karnego, ustalając wynik na 2:2. Według oficjalnych danych Opta, Moreira w wieku 22 lat i 37 dni został najmłodszym piłkarzem Milanu z dubletem w Serie A po wejściu z ławki rezerwowych w epoce szczegółowych pomiarów (od 2004 roku).
Postawą skrzydłowego zachwyciły się niedzielne wydania włoskich gazet. Franco Ordine na łamach Il Giornale podsumował jego wejście w swoim bezkompromisowym stylu: „W drugiej połowie kluczową rolę odegrał Diego Moreira, który wszedł na boisko jak opętany, ustawiony na swojej naturalnej lewej flance, i w kilka minut zadał dwa ciosy wyrównujące stan meczu”.
Sam Moreira zachował po meczu chłodną głowę: „Cieszę się z dwóch bramek, ale byłbym znacznie szczęśliwszy, gdybyśmy wywieźli stąd komplet punktów. Trener podjął świetną decyzję, wystawiając mnie po lewej stronie, choć dla mnie najważniejsze jest po prostu pomagać drużynie”. Po takim występie przed środowym starciem z Benficą na San Siro hierarchia na lewym skrzydle Milanu może ulec trwałej zmianie.










