Rebus Modricia w systemie Amorima. Czy rola dżokera to optymalny scenariusz dla 41-latka?
Trudne 45 minut na Stadio Olimpico wywołało we Włoszech dyskusję o taktycznym dopasowaniu Luki Modricia do intensywnego pressingu Rubena Amorima. Dziennikarze Tuttosport i eksperci Sky zastanawiają się nad nową formułą dla weterana.

Zmiana w przerwie meczu z Lazio była jednym z najbardziej symptomatycznych momentów sobotniego starcia w Rzymie. Zejście Luki Modricia po 45 minutach, w których Milan był całkowicie zdominowany w środkowej strefie przez zespół prowadzony przez Gennaro Gattuso, zapoczątkowało we włoskich mediach głęboką debatę taktyczną.
Istotę problemu definiuje radykalna zmiana koncepcji taktycznej na ławce trenerskiej Milanu. W ubiegłym sezonie u Massimiliano Allegriego chorwacki weteran funkcjonował w tradycyjnym tercecie pomocników, gdzie po bokach asekurowały go dwie mobilne mezzale, wykonujące czarną robotę bez piłki. W systemie 3-4-2-1 preferowanym przez Rubena Amorima taka osłona po prostu nie istnieje. W dwuosobowej drugiej linii każdy zawodnik musi pokrywać gigantyczne przestrzenie, a intensywność doskoku do rywala jest bezlitosnym testem wydolnościowym.
Turyński dziennik Tuttosport poświęcił tej kwestii swój poniedziałkowy artykuł wstępny, stawiając bez ogródek pytanie o zmianę statusu legendy:
W jaki sposób Luka Modrić może i powinien być wykorzystywany w systemie gry Amorima, który nie przewiduje - jak w Milanie Allegriego - dwóch bocznych pomocników chroniących byłego gracza Realu Madryt? Na dziś najlepszym rozwiązaniem może być wprowadzanie go w trakcie meczu jako dżokera, gdy rywale są już zmęczeni. Tym bardziej że w tej chwili Modrić nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji fizycznej, a w intensywnym futbolu, jakiego wymaga Amorim, te trudności stają się jeszcze bardziej widoczne.
Nieco inne spojrzenie na problem przedstawił na antenie Sky Sport były pomocnik Juventusu i Bolonii, Giancarlo Marocchi. Zwrócił on uwagę, że problem nie leży w metryce czy ograniczeniach motorycznych samego zawodnika, lecz w odległościach pomiędzy poszczególnymi formacjami Rossonerich:
Modrić? Jeśli w środku pola zachowane są odpowiednie odległości, nie musisz tak dużo biegać. To inni muszą się poruszać. Amorim ma rację, mówiąc, że Chorwat musi być wykorzystywany w fazie kontroli nad meczem. Zmuszanie go do gry bez piłki na całym boisku staje się dla zespołu po prostu destrukcyjne.
Obaj eksperci dochodzą do zbieżnego wniosku: w meczach o najwyższej intensywności fizycznej i przeciwko rywalom stosującym wysoki pressing, wystawianie Modricia od pierwszych minut obnaża brak asekuracji. Za to wejście Chorwata na ostatnie 30-35 minut - przy przejęciu kontroli nad piłką, spowolnieniu tempa i zarządzaniu wynikiem - może stać się dla potężną bronią w talii portugalskiego szkoleniowca.










