Przejdź do treści
Analiza

Koniec eksperymentów z trequartistami. Pulisic wraca na swoje miejsce, Hutchinson naciska

Włoska prasa taktycznie rozlicza nieudane próby w Rzymie. Andrea Ramazzotti i Marco Guidi z La Gazzetta dello Sport oraz Riccardo Trevisani wskazują: Ruben Loftus-Cheek zawodzi za plecami napastnika, a Christian Pulisic i Alphadjo Cisse są kluczem do odblokowania Gonçalo Ramosa.

Omari Hutchinson prezentuje koszulkę
Fot. własne

Pierwsza połowa sobotniego meczu z Lazio na Stadio Olimpico była dla sztabu szkoleniowego Milanu bezcenną lekcją poglądową. Włoscy publicyści i eksperci telewizyjni są zgodni: próba zaadaptowania środkowych pomocników do zadań stricte ofensywnych w systemie 3-4-2-1 skończyła się taktycznym paraliżem formacji ataku. Włoska prasa przewiduje definitywne pożegnanie z doraźnymi eksperymentami.

W programie Pressing na antenie Mediaset wprost zapytał o to ceniony komentator Riccardo Trevisani:

Amorim zdołał uporządkować sprawy w drugiej połowie meczu z Lazio. Uważam, że dobrze się komunikuje, ma dobre pomysły i powinno się dać mu popracować przez dłuższy czas. Jednak dlaczego wystawiać środkowych pomocników w roli napastników? Dlaczego Loftus-Cheek? Dlaczego Saelemaekers? Dlaczego nie gracze bardziej ofensywni w stylu Cisse? I kolejna sprawa: w meczach o wysokim tempie Modrić w dwuosobowej drugiej linii nie może grać bez asekuracji. W środku pola brakuje wtedy pokrycia przestrzeni. Kluczem jest znalezienie trwałej równowagi.

Mechanizm tego problemu precyzyjnie wyjaśnił na łamach La Gazzetta dello Sport Andrea Ramazzotti. Według włoskiego dziennikarza to właśnie profil bocznych trequartistów decyduje o skuteczności całego zespołu:

Główna nowość w idealnym Milanie Amorima nastąpi w formacji trequartistów: Ruben Loftus-Cheek w tej roli nie zdaje egzaminu, bo jego futbol opiera się na holowaniu piłki, pojedynkach fizycznych i... długich przestojach w grze. Za plecami Ramosa Amorim potrzebuje dwóch graczy technicznych, potrafiących operować na małej przestrzeni i błyskawicznie uruchomić prostopadłym podaniem środkowego napastnika. Gonçalo Ramos, obsługiwany wyłącznie dośrodkowaniami z bocznych stref boiska, po prostu gaśnie. Na Olimpico Pulisic pokazał determinacją i sportową złością, że jest gotowy natychmiast odebrać swoje miejsce w składzie. Cisse udowodnił klasę dwoma trafieniami w czterech kolejkach, ale warto zwrócić uwagę na Omariego Hutchinsona, który pokazał się z dobrej strony w meczu z Lazio: jeśli ustabilizuje formę, jego kandydatura do gry jako półprawy trequartista stanie się bardzo mocna.

Dopełnieniem tej układanki jest kwestia środka pola. Marco Guidi w La Gazzetta dello Sport przypomniał autentyczne słowa samego Rubena Amorima z pomeczowej konferencji:

Możemy grać z Luką i udowodniliśmy to w innych meczach, ale żeby to robić, musimy przekształcić spotkanie w dominację opartą na posiadaniu piłki i pełnej kontroli. Jeśli zmienimy mecz w wyścig biegowy, dla niego staje się to niemożliwe.

Wnioski przed środowym starciem z Benficą na San Siro nasuwają się same: Christian Pulisic - wraca do wyjściowej jedenastki, wspierany przez przebojowego Alphadjo Cisse. Z kolei w środku pola Amorim potrzebuje żelaznych płuc Yunusa Musaha i Adriena Rabiota, a w odwodzie pozostaje gotowy do walki Ardon Jashari. Luka Modrić otrzyma natomiast rolę profesora wchodzącego z ławki, by przy korzystnym wyniku uspokoić grę i narzucić rywalom własny rytm.

Źródła