Kulisy transferu Diego Moreiry: Bobby Gardiner, 50 milionów euro i niedoszły plan Gasperiniego
Luca Bianchin na łamach La Gazzetta dello Sport odsłania kulisy sprowadzenia bohatera z Rzymu. Analizy danych Bobby'ego Gardinera, 50 milionów euro wyłożone przez Cardinale i transferowy plan Gian Piero Gasperiniego, który chciał ściągnąć Moreirę do Romy.

Dwa potężne uderzenia z woleja lewą nogą w odstępie stu dwudziestu sekund na Stadio Olimpico nie tylko uratowały Milanowi ligowy punkt w starciu z Lazio, ale z dnia na dzień zmieniły status Diego Moreiry w Mediolanie. Jeszcze w piątek 22-letni reprezentant Belgii uchodził w oczach wielu kibiców za kosztowną zagadkę po nieudanym występie przeciwko Juventusowi. W poniedziałkowym wydaniu La Gazzetta dello Sport dziennikarz Luca Bianchin odsłonił fascynujące kulisy letniej operacji, która sprowadziła skrzydłowego ze Strasbourga na San Siro.
Bianchin przypomina, że za transakcją stał bezpośrednio właściciel klubu Gerry Cardinale oraz dział analizy ilościowej:
Gdy trafił do Milanu, Diego powiedział, że był zszokowany telefonem. Kibice Milanu byli z kolei nieco poruszeni ceną: 50 milionów euro plus bonusy. To ruch firmowany bezpośrednio przez Gerry'ego Cardinale, który nie wahał się wydać więcej, by dać Amorimowi gracza, jakiego ten pragnął. Transfer został bezdyskusyjnie zatwierdzony również przez analizy danych Bobby'ego Gardinera, szefa działu Football Intelligence w klubie. Metka z ceną zawsze będzie punktem odniesienia i wróci przy pierwszym lub drugim słabszym meczu, ale to część futbolu i Diego o tym wie: liczby interesują księgowych, mniej trenerów.
Inny intrygujący wątek dotyczy jednak rywalizacji na rynku transferowym. Jak ujawnia publicysta mediolańskiego dziennika, Moreira był o krok od wylądowania w stolicy Włoch, lecz w barwach innego klubu:
Jeśli zapytacie Gian Piero Gasperiniego, z pewnością potwierdzi: Gasp bardzo chciał ściągnąć Moreirę do Romy i ciekawe, co pomyślał w sobotę, widząc, jak doskonale ten chłopak odnalazł się w świetle jupiterów na Stadio Olimpico.
Bianchin przytacza również prywatne tło dorastania piłkarza. Ojciec Diego, Almami Moreira, sam był reprezentantem Gwinei Bissau i uznanym ligowcem, wprowadzając w domu specyficzne, bardzo swobodne reguły: w ich domu nikogo nie dziwiły kolacje o północy czy kładzenie się spać o piątej rano. Ruben Amorim posłał skrzydłowego do boju w Rzymie o godzinie 19:00, godzinę po kolegach z podstawowej jedenastki, a ten wszedł na murawę jak ładunek dynamitu. Po takim występie hierarchia na lewym wahadle przed meczem z Benficą została ułożona na nowo.










