Przejdź do treści
Klub

Gerry Cardinale wraca do Mediolanu. Twarda konfrontacja z Amorimem po wydaniu 150 milionów

Gerry Cardinale w najbliższych godzinach przylatuje do Mediolanu. Właściciel klubu i założyciel RedBird po wydaniu 150 milionów euro na letnim rynku transferowym oczekuje nie tylko wyników, ale przede wszystkim stylu. W klubie zaplanowano bezpośrednią konfrontację z Rubenem Amorimem.

Gerry Cardinale na ławce
Fot. własne

Pucharowa porażka z Benficą na oczach blisko 70 tysięcy kibiców wywołała natychmiastowe tąpnięcie na najwyższych szczeblach zarządczych Milanu. Jak poinformował w czwartek dziennikarz Sky Sport Peppe Di Stefano, Gerry Cardinale w najbliższych godzinach zamelduje się w Mediolanie. Założyciel funduszu RedBird Capital Partners nie zamierza biernie przyglądać się pogłębiającemu się kryzysowi tożsamości drużyny, na którą zaledwie kilka tygodni temu wyłożył gigantyczne środki finansowe.

Amerykański właściciel ma w pamięci bilans ostatnich tygodni: 8 punktów w pierwszych czterech kolejkach Serie A oraz zawstydzający falstart w Europie. Co gorsza, na boisku zupełnie nie widać zarysów zapowiadanego latem nowoczesnego, dominującego futbolu. Zamiast płynności kibice oglądają jałowe posiadanie piłki, brak agresji w pressingu oraz chaos decyzyjny przy ustalaniu składu wyjściowego.

Po wydaniu ponad 150 milionów euro na rynku transferowym Cardinale oczekuje satysfakcji ze stylu i konkretnych rezultatów, a nie cofania się w rozwoju. W Mediolanie zaplanowano bezpośrednią, wewnętrzną konfrontację z Rubenem Amorimem, podczas której w męskich słowach przeanalizowany zostanie kierunek, w jakim zmierza ten zespół.

W gabinetach na via Aldo Rossi czwartkowy mecz z Benficą został odebrany ze szczególnym niepokojem. Zespół wyszedł na murawę San Siro z nastawieniem przypominającym letni sparing, a nie prestiżowe starcie o punkty w europejskich pucharach. Przesadna rotacja zafundowana przez Amorima uznana została w klubie za kardynalny błąd w ocenie sytuacji.

Wizyta Cardinale w Mediolanie ma być czytelnym sygnałem alarmowym dla całego sztabu szkoleniowego. Choć amerykański inwestor wciąż deklaruje długofalowe zaufanie do portugalskiego projektu, niedzielne starcie z Lecce urasta do rangi absolutnego testu prawdy przed trzytygodniową przerwą reprezentacyjną.

Źródła