Przejdź do treści
Analiza

270 minut bez strzału na bramkę. Dlaczego Gonçalo Ramos stał się w Milanie zakładnikiem taktyki?

Ponad 70 milionów euro i ani jednego strzału w trzech kolejnych meczach. Dlaczego Gonçalo Ramos w barwach Milanu gaśnie z meczu na mecz? Analiza taktycznego pata, w którym nowy portugalski snajper został kompletnie odcięty od podań w polu karnym.

Gonçalo Ramos na rozgrzewce
Fot. własne

Gonçalo Ramos trafił na San Siro jako najdroższy transfer w historii AC Milan, mając raz na zawsze rozwiązać chroniczny problem braku bezwzględnego egzekutora w polu karnym. Rzeczywistość pierwszych tygodni sezonu okazała się jednak brutalna: po meczach ligowych z Juventusem i Lazio, 25-letni napastnik zakończył pucharowe starcie z Benficą z kolejnym zerem po stronie strzałów na bramkę. To już 270 minut bez choćby jednej próby pokonania golkipera rywali.

Jak skrupulatnie wyliczyła „La Gazzetta dello Sport”, w środowy wieczór napastnik reprezentacji Portugalii dotknął piłki w szesnastce Benfiki zaledwie cztery razy. Obarczanie Ramosa wyłączną winą za ten stan rzeczy byłoby jednak rażącym uproszczeniem. W Mediolanie mamy do czynienia z systemową ułomnością taktyczną, co po meczu otwarcie przyznał sam Ruben Amorim:

Ramos potrzebuje stałego zasilania w polu karnym. Kiedy podchodzimy pod szesnastkę rywala, brakuje nam agresywnego wejścia w pole bramkowe, a napastnik pozostaje zbyt osamotniony. Cała drużyna musi nauczyć się grać z klasyczną dziewiątką.

Dotychczasowy sposób rozegrania akcji przez Milan jest zaprzeczeniem naturalnych atutów Ramosa. Zespół operuje piłką w sposób przeraźliwie ślamazarny, wymieniając dziesiątki podań wszerz boiska. Skrzydłowi niemal całkowicie zrezygnowali z dośrodkowań w pierwsze tempo, a brak prostopadłych piłek za linię obrony zmusza snajpera do nieustannego cofania się na 40. metr, by w ogóle wejść w kontakt z futbolówką.

Wypchnięcie Ramosa ze strefy bezpośredniego zagrożenia wyjaławia siłę ognia Milanu. Jeśli Amorim nie przestawi zwrotnicy i nie narzuci pomocnikom prostszych, bardziej bezpośrednich środków w ataku pozycyjnym, najdroższy zakup w dziejach klubu nadal będzie marnował siły na jałowe bieganie bez piłki.

Źródła